Niezawodna, waniliowo-czekoladowa babka ucierana na skróty

Mam takie niejasne wrażenie, że słowo "niezawodny" pojawia się ostatnio na blogu niepokojąco często. Wiecie, do tego stopnia, że zaczynam mieć powoli obawy, że lada moment będzie równie wyświechtane co "pasja", "misja" i inne tego typu kreatywno-pochodne słowa klucze, które wyglądają dobrze w każdym godnie pozycjonującym się poście. Prawda stojąca za użyciem akurat tego wyrazu w przydługawej nazwie tego banalnego ciasta jest jednak zupełnie inna i wyjątkowo mało poetycka: nie umiem upiec ucieranego ciasta.
Po prostu, nie umiem i już. Możecie mi zlecić upieczenie dowolnego ciasta z owocami i kruszonką, zawsze w środku będzie miało nadzwyczaj okazały zakalec. Parę razy próbowałam upiec ciasto z maślanką i efekt zawsze był identyczny: środek ciasta był dokładnie konsystencji maślanki. Tyle tylko, że po upieczeniu.


Odkryłam za to, że w moim przypadku dobrze sprawdzają się wszelkiego rodzaju skróty. Generalnie zakładam, że przechodzenie przez życie opiera się na minimax strategy(minimum effort, maximum effect), dlaczego więc nie zastosować tej nauki również i do pieczenia? Okazało się na przykład, że powszechnie pieczony od niechcenia murzynek udaje mi się dopiero po starannej rekonfiguracji tradycyjnego przepisu na placek zwany Izaurą. Na Wielkanoc zaplanowałyśmy babkę, ale i tutaj po pierwsze: tradycji raczej nie było, więc przepisu też brak; po drugie: babki to zwykle ciasto ucierane, a to, jak zdążyliście się już dowiedzieć, nijak mi nie wychodzi. Wyszło to ciasto, czyli babka ucierana na skróty. 
Lojalnie uprzedzam, że wykorzystuje się tu puszkę napoju powszechnie uznawanego za wybitnie szkodliwy dla zdrowia. Z drugiej strony, czego się nie robi dla ciasta, które nie jest zakalcem?


Waniliowo-czekoladowa babka ucierana
na podstawie przepisu z o2
5 jajek
1 szklanka cukru
1 szklanka Sprite
2,5 szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka sody oczyszczonej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 szklanki oleju rzepakowego
+ kilka kropli esencji waniliowej

+ 2 łyżki mąki i 2 łyżki kakao
 Jajka utrzeć z cukrem na puszystą masę. Mąkę przesiać, wymieszać z sodą i proszkiem do pieczenia. Stopniowo dodawać do masy, cały czas ucierając. Następnie stopniowo wlewać olej i Sprite, dokładnie wymieszać na gładką masę.
Ciasto podzielić na dwie części, do jednej dodać dwie łyżki mąki i kilka kropli esencji, do drugiej dwie łyżki gorzkiego kakao, wymieszać. 
Przygotować blaszkę - ja akurat wykorzystuję formę do babki. Delikatnie natłuścić ją masłem i oprószyć bułką tartą (nadmiar strząsnąć, delikatnie postukując w dno blaszki). Masę waniliową i czekoladową wlewać naprzemiennie do formy. Piec około 45-60 minut w temperaturze 180 stopni, do suchego patyczka.


Nie jestem ekspertem, ale doświadczenie związane z kilkukrotnym upieczeniem tego ciasta nauczyło mnie, że:
1) zbyt długie ucieranie mu zdecydowanie nie służy. Im dłużej będziecie je mieszać, tym bardziej będzie potem zbite.
2) nawet w takich ilościach nie są w nim wyczuwalne ani proszek do pieczenia, ani soda. Jeśli macie obawy, że nie wyrośnie - nawet pół łyżeczki sody więcej mu nie powinno zaszkodzić.
3) samo ciasto nie powinno być po upieczeniu suche - mi zdarzyło się to tylko raz i wiążę to bezpośrednio ze zbyt długim ucieraniem masy.


1 komentarz :

  1. More doświadczenie też to mówi, że takie ciasta im krócej mieszamy, tym ładniej wychodzą :-)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.