Letnia tarta z kremem z mleczka kokosowego i musem truskawkowym


Słodkie tarty mają to do siebie, że ich przygotowanie trudno zaliczyć do manewrów szczególnie szybkich i mało angażujących. Po blogu chyba widać najlepiej, że najbardziej lubię te przepisy, które gwarantują maksimum smaku przy minimum wysiłku... i może tak jest, ale sezon truskawkowy rządzi się swoimi prawami. Moment największego triumfu tych owoców i tak jest krótki, a jeśli jakieś w ogóle ocaleją przed ich spożyciem w najprostszej z możliwych form, to i tak najchętniej sięga się po przepisy nieśmiertelne: czerwcowy biszkopt z truskawkami czy sernik na zimno.


No właśnie - sernik na zimno. Zaniżam średnią krajową, bo w moim przypadku jego konsumpcja w skali roku ogranicza się zwykle do jednego kawałka (a jeśli nie zjadłam w ubiegłym roku ani jednego, to czy w 2018 wyrobię 200% normy?)... i właściwie nie mam pojęcia dlaczego. To jedna z tych rzeczy, które po prostu pewnego pięknego dnia pojawiają się w moich myślach, po południu chłodzą się w blaszce, a następnego poranka nikt już o nich nie pamięta.


Tu przy okazji podzielę się też z Wami opinią niepopularną w erze organicznego jedzenia i triumfu truskawek o smaku ananasa - jedyny słuszny sernik na zimno jest z torebki. Właśnie ten krąży mi zawsze po głowie i właśnie ten jest smakiem letnich przyjęć urodzinowych mojego dzieciństwa; było w tym coś egzotycznego, bo moje grudniowe urodziny to raczej czas czekolady, karmelu, kawy i orzechów. Każdy ma chyba również swoją metodę zjadania takiego kawałka podarowanego mu sernika - ja metodycznie najpierw rozprawiam się z galaretką, a potem dopiero przechodzę do warstwy pudrowo-kremowo-serowej.


Szczerze to najpierw też metodycznie oddzielam galaretkę, bo nie jest akurat w serniku moim faworytem ;) W tej tarcie postanowiłam zastąpić ją puszystym musem z truskawek, a smak standardowego śmietankowego kremu lekko podbić kokosem. Chciałam nadać temu sztandarowemu letniemu deserowi trochę egzotyki, a wszystko zamknąć w kruchym cieście. Nawet jeśli ta tarta wymaga nieco cierpliwości i pracy - uwierzcie, jest tego warta.

Tarta z kremem z mleczka kokosowego i musem truskawkowym
Kruche ciasto: 
 1 żółtko
150g mąki
szczypta soli
2 łyżki cukru pudru
2 łyżki zimnej wody
100g zimnego masła
Mąkę wymieszać z cukrem i solą. Dodać posiekane masło, zagnieść, następnie dodać wodę i żółtko. Zagnieść szybko gładkie, nieklejące się ciasto. Schłodzić przez godzinę w lodówce (lub przez pół w zamrażarce). Formę do tarty delikatnie wysmarować masłem, wylepić ciastem i piec przez 15-20 minut w temperaturze 180 stopni na złoty kolor. Aby uniknąć opadania brzegów, tartę należy przykryć arkuszem papieru do pieczenia i obciążyć fasolkami do pieczenia.

Krem z mleczka kokosowego:
250 ml śmietanki 30% 
1/4 szklanki cukru pudru
400 g puszka mleczka kokosowego
1 opakowanie żelatyny-fix deserowej*
Śmietankę i mleko kokosowe stopniowo podgrzewać, aż do momentu gdy zacznie delikatnie spieniać się przy brzegach. Dodać cukier puder i mieszać aż do połączenia. Następnie, cały czas mieszając, stopniowo dodawać żelatynę. Po jej całkowitym rozpuszczeniu masę odstawić na chwilę do przestygnięcia, a potem wylać na upieczony spód. Wstawić do lodówki na ok. godzinę-półtorej.

*w kwestii żelatyny: tę kupiłam w ramach eksperymentu, a okazało się, że sprawdziła się znakomicie. Próbowałam wykorzystać mniejszą ilość klasycznej żelatyny, ale jej zapach mnie pokonał.

Mus truskawkowy
1 opakowanie truskawkowej galaretki
500 g opłukanych truskawek bez szypułek
Truskawki zblendować na gładką masę. Galaretkę rozpuścić w ilości wody sugerowanej na opakowaniu i pozostawić do przestygnięcia - powinna zaczynać tężeć, kiedy będziecie ją łączyć z owocami (dla mnie to ten moment, gdy zauważam widoczne ślady za łyżką podczas mieszania). Owoce połączone z galaretką rozprowadzić na kremie kokosowym i zostawić do stężenia - najlepiej na całą noc.


Jedyne, czego tak naprawdę wymaga ta tarta, to trochę czasu i w miarę dobrego rozplanowania kolejnych etapów przygotowania. Odwdzięcza się za to niewielkie poświęcenie trzema fantastycznymi warstwami - puszystym i delikatnym musem truskawkowym, kremową warstwą podbitą subtelną nutą kokosowego mleczka i kruchym, maślanym spodem. Warto dla nich w ten upał odpalać piekarnik ;)




4 komentarze :

  1. O rety jak smacznie wygląda. Lubię mleczko kokosowe, to przepis dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Ja dopiero zaczynam z nim eksperymentować, ale jest bardzo wdzięczne :)

      Usuń
  2. Deser pięknie wygląda i zapewne tak smakuje :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.