Drożdżowe z masłem orzechowym i dżemem (PB&J bread)


Nieco mnie przytłoczyła ta eksplozja radości wynikająca z nadejścia 21. marca (ma to miejsce jak co roku, taka kolej rzeczy, po zimie też zwykle następuje wiosna - nie słyszałam o przypadku, by stało się inaczej), zatem poczyniłam ciasto drożdżowe bardzo jesienno-zimowe. Jestem z frakcji, której szafa pęka w szwach od zimowych swetrów w kolorze na każdy humor, a która całe lato potrafi przechodzić w dwóch sukienkach na krzyż. Mogę bez końca spacerować po śniegu, ale już sama myśl o miękkim od upału asfalcie pod stopami sprawia, że po kręgosłupie wędrują mi ciarki pogardy. Dlatego nie poddaję się i korzystam z ostatnich chwil chłodniejszych dni, wyciągając też z piekarnika ukochane drożdżowe ciasta. Tym razem w klasycznej wersji PB&J, czyli miękkie, puszyste drożdżowe ciasto, które otula warstwy masła orzechowego i jagodowego dżemu.

 
Wykorzystałam tutaj moje ulubione ciasto, które z niewielkimi zmianami zaadaptowałam do swoich preferencji z bloga The Smitten Kitchen - świetnie sprawdza się też jako baza do chałek, małych drożdżówek czy zwijanych ciast z dowolnym nadzieniem. Doskonale się z nim pracuje, dlatego świetnie nada się też na początku przygody z wypiekami.


Nie polecam krojenia ciasta na ciepło, za to polecam wcześniejsze przemyślenie kształtu Waszego wypieku - moje w domu porównano do "tej rzeźby, w której w drugiej części filmu o Bridget Jones narzeczony Sharon próbował przemycać narkotyki", co nie przeszkodziło jednak nikomu w konsumpcji.


Ciasto drożdżowe z masłem orzechowym i dżemem
2 duże jajka

7 g drożdży instant

80 ml oliwy z oliwek

70 g drobnoziarnistego cukru 

Szczypta drobnej soli kamiennej

1/2 szklanki letniego mleka + 1/4 szklanki wody

500 g przesianej mąki pszennej + 100 g do podsypania
+ masło orzechowe i dżem jagodowy/galaretka do przełożenia
Zrób zaczyn: w miseczce wymieszaj letnie mleko i wodę, dodaj drożdże i dwie łyżeczki cukru. Odstaw na kilka minut, by drożdże zaczęły działać.



W większej misce wymieszaj rozkłócone jajka i oliwę z oliwek. Dodaj cukier, przesianą (koniecznie!) mąkę i szczyptę soli. Następnie dodaj zaczyn i zagnieć gładkie, nieklejące się ciasto, w razie potrzeby podsypując je delikatnie mąką. Ważne: im więcej mąki, tym bardziej straci na puszystości gotowe ciasto. Dlatego warto przede wszystkim dłużej je wyrabiać zamiast zasypywać nadmierną ilością mąki. Gotowe ciasto przykryć suchą ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia na ok. godzinę, do podwojenia objętości.

Następnie przełóż ciasto na blat oprószony mąką, podziel na dwie części, każdą rozwałkuj na prostokąt o wymiarach około 30x20 cm (ale ja nigdy nie przywiązuję do tego zbyt wielkiej wagi, prawdopodobnie dlatego kończę z wypiekami przypominającymi narkotykowe rzeźby). Zachowując ok. 1,5-2 centymetry wolnego brzegu, posmaruj jedną część ciasta masłem orzechowym, a drugą dżemem. Zwiń wzdłuż krótszego brzegu i delikatnie sklej miejsce łączenia. Potem po prostu spleć obydwa rulony i ułóż w delikatnie natłuszczonym naczyniu żaroodpornym lub okrągłej formie do pieczenia.

Wstaw do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni Celsjusza i piecz przez ok. 20-25 minut. Następnie zajrzyj do środka i jeśli wierzch zaczyna się przypiekać, nakryj ciasto folią aluminiową i dopiekaj jeszcze przez ok. 15-20 minut. Wystudź przy uchylonych drzwiczkach.


 P.S. We własnych archiwach mam zdjęcie, na którym kroję tę drożdżówkę i wyglądam, jakbym co najmniej znalazła w środku wygrany kupon totka. Z okazji tych pierwszych dni wiosny chciałabym Wam zatem życzyć, żebyście znaleźli w życiu kogoś, kto będzie na Was patrzył tak, jak ja na gluten.
 

Brak komentarzy :

Obsługiwane przez usługę Blogger.