Dystopijna rzeczywistość. "Mindfuck. Cambridge Analytica, czyli jak popsuć demokrację"

by - 19:25


 
Trzymałam tę książkę w ręku i zupełnie nie wiedziałam, czego się spodziewać. Biografii? Suchego reportażu? A może thrillera psychologicznego z domieszką true crime? Dostałam opowieść, po której nie patrzy się już na świat tak samo. Nawet jeśli do wydarzeń i mediów podchodziło się zawsze z pewną nieufnością. 
 
Czy chciałabym cofnąć czas, nie przeczytać jej i żyć beztrosko? Nie. Z tym jest trochę tak, jak z oglądaniem Netflixa w trakcie sesji. Niby wiesz, że nie powinnaś, ale odpalasz kolejny odcinek.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że afera z Cambridge Analyticą gdzieś się odbiła w polskich mediach, ale w dużej mierze przeszła bez echa. Nic dziwnego – Facebook się zatrząsł, ale na krótko, temat wydawał się głównie dotyczyć społeczeństwa amerykańskiego, więc ostatecznie to nie nasza sprawa, przywoływano kwestię referendum w sprawie Brexitu czy wyborów prezydenckich w Stanach – polityki, która też wydaje się być tak daleko, że nie ma wpływu na naszą codzienność. Chciałabym, żeby po tę książkę sięgnęło więcej osób. To opowieść o firmie konsultingowej. Nie brzmi ciekawie? To opowieść o firmie konsultingowej, która zmieniła bieg świata i wpłynęła na wyniki głosowania w najpotężniejszych krajach globu. A to już zmienia postać rzeczy.
 
Cambridge Analytica nie powstała z intencją zachwiania supermocarstwami. Siłą firmy było pionierskie wykorzystywanie luk prawnych i możliwości pozyskania olbrzymich ilości danych, które sami udostępniamy w Internecie, a początek tej opowieści sięga właściwie 2004 roku i harwardzkiego akademika, z którego wystartował Facebook. CA była w stanie wyodrębnić i opracować kosmiczne ilości danych umożliwiających profilowanie społeczeństwa i przedstawianie im pożądanej narracji w mediach społecznościowych. Kiedyś baliśmy się podprogowej reklamy, która między słowami wyciągała nam pieniądze z portfela. Obecnie wydaje się, że ceny ropy przestają mieć znaczenie, bo najcenniejszą walutą są nasze dane
 

Najważniejsze w tej książce jest to, że sięga do samego źródła. Choćbyśmy chcieli, nie dotrzemy już do nikogo, kto byłby bliżej wszystkich działań Cambridge Analytiki. Christopher Wylie, postać niezwykle ciekawa i barwna, zabiera nas w podróż po najmroczniejszym zakątku na styku mediów społecznościowych, polityki i światowych korporacji, obnażając ich bezwzględną naturę. Lektura tej książki uświadamia, że tak naprawdę nasza rzeczywistość jest tylko rezultatem rozgrywki gigantów, w której jesteśmy tylko pionkami. Jest to przygnębiająca wizja, ale sama świadomość o tym, że takie rzeczy się dzieją, wiele zmienia – pozwala dwa razy zastanowić się nad tym, co widzimy w social mediach i pochylić nad wpływem tych treści na nasze decyzje. 
 
Wylie nawiązuje także do historii Stanów Zjednoczonych i świata, nakreślając szerokie tło dla zdarzeń ostatnich lat. Z perspektywy Europejczyka na pewno pomaga to w zrozumieniu złożonych relacji między miliarderami z ambicjami kształtowania krajobrazu politycznego, koncernów medialnych i użytkowników mediów społecznościowych. Odpowiada też na wiele pytań, nad którymi zwykle się wcale nie zastanawiamy – bo niby jak kolonialna przeszłość ma się do obecnego notorycznego łamania praw mieszkańców krajów rozwijających się? I czy rozwiązując niewinny quiz na Facebooku można sprzedać dane nie tylko swoje, ale i setek osób zaliczanych do grona naszych Facebookowych znajomych? Wylie zgłębia zagadnienie kapitalizmu nadzoru i udowadnia, że wybory to jedynie początek problemu, a potencjał mediów społecznościowych i zbiorów danych może zdumiewająco szybko obrócić się przeciwko ich użytkownikom.
 

Fakt, że Cambridge Analytica znikła nie zmienia jednak kwestii, że była tylko jedną z wielu firm działających w podobny sposób. Co prawda tą, z której usług korzystali ludzie o wyjątkowych możliwościach i określonych przekonaniach, skłonni do walki bez żadnych skrupułów, ale nadal: jedną z wielu. 
 


„Mindfuck. Cambridge Analytica, czyli jak popsuć demokrację” to literatura faktu, której bliżej do scenariusza horroru albo porywającego thrillera psychologicznego. Nie sposób się od niej oderwać, a niektóre fragmenty sprawiają, że po plecach przebiegają ciarki. Poza wprowadzeniem czytelnika w świat badań socjologicznych, politycznej rzeczywistości i big daty, Wylie poświęca sporo miejsca własnym emocjom, częściowo usprawiedliwiając swoją rolę w (wątpliwym moralnie, ale jednak niekwestionowanym) sukcesie działań Cambridge Analytiki. I choć sporo tu kajania się w stylu wiedziałem, że robię źle, ale nadal tam pracowałem, ostatecznie ujawnia skalę tego procederu i zdumiewający wpływ, jaki CA wywarła na opinię publiczną na całym świecie. To jest kawał literatury, która pomoże Wam lepiej zrozumieć nienamacalną, cyfrową rzeczywistość, w której przyszło nam się poruszać. Zwłaszcza, gdy tak sprawnie przenika ona do całkiem realnej codzienności.
 
Za udostępnienie egzemplarza książki dziękuję Insignis Media. To była świetna, choć przerażająca przygoda.





You May Also Like

0 komentarze