Projekt siedmioletni - najlepsza chałka z kruszonką


W najśmielszych snach nie przypuszczałam chyba, że projekt pt. "znaleźć chałkę idealną" będzie trwał siedem lat i prawdopodobnie zajmie miejsce najszerzej zakrojonego i najdłuższego projektu badawczego w moim życiu. Tuż po tym, jak zaczęłam piec na nieco większą skalę niż wcześniej (słowem: postanowiłam nauczyć się piec coś więcej niż biszkopt z jabłkami), wymyśliłam sobie, że najbardziej chciałabym upiec kiedyś idealną chałkę.
Każdy ma swoją metodę pieczenia ciasta drożdżowego i o ile jest to piękne, o tyle stwarza też duże prawdopodobieństwo natrafienia na przepis, który wcale nam nie odpowiada. Lata prób i błędów sprawiły, że wiem już, jakie drożdżowe ciasto smakuje mi najbardziej: musi być puszyste, z chrupiącą, przypieczoną skórką otulającą miękkie wnętrze. 


Nie jest jednak łatwo taki przepis znaleźć. Udało mi się na przestrzeni tych kilku lat upiec niejedną chałkę, która w ciągu kilku godzin zamieniała się w kamień, a kolejnego dnia - gdyby nie fakt, że pozostawiała jednak tłuste plamy - mogłaby z powodzeniem zastąpić przycisk do papieru. Niejedna wyglądała świetnie, ale miąższ wewnątrz ciągnął się guma do żucia tudzież jak koszmarne wspomnienie zakwasów w ramionach uzyskanych wskutek wyrabiania ciasta.
Jakiś czas temu piekłam zupełnie inne ciasto z nadzieniem i pomyślałam, że baza do tego wieńca świetnie się sprawdzi jako klasyczna chałka. I się nie pomyliłam. Na tę chwilę to mój przepis numer jeden - oto najlepsza chałka z kruszonką.


Najlepsza mleczna chałka z kruszonką
na dwie średniej wielkości chałki z trzech części, w oparciu o TEN przepis
2 duże jajka
7 g drożdży instant
80 ml oliwy z oliwek
70 g drobnoziarnistego cukru 
Szczypta drobnej soli kamiennej
1/2 szklanki letniego mleka + 1/4 szklanki wody
500 g przesianej mąki pszennej + 100 g do podsypania

Zrób zaczyn: w miseczce wymieszaj letnie mleko i wodę, dodaj drożdże i dwie łyżeczki cukru. Odstaw na kilka minut, by drożdże zaczęły działać.

W większej misce wymieszaj rozkłócone jajka i oliwę z oliwek. Dodaj cukier, przesianą (koniecznie!) mąkę i szczyptę soli. Następnie dodaj zaczyn i zagnieć gładkie, nieklejące się ciasto, w razie potrzeby podsypując je delikatnie mąką. Ważne: im więcej mąki, tym bardziej straci na puszystości gotowe ciasto. Dlatego warto przede wszystkim dłużej je wyrabiać zamiast zasypywać nadmierną ilością mąki. Gotowe ciasto przykryć suchą ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia na ok. godzinę, do podwojenia objętości.

Następnie przełóż ciasto na blat oprószony mąką, podziel na trzy równe części - lub pięć, w zależności z ilu będziesz zaplatać chałkę. Gotowe ciasto ułóż na blasze wyłożonej folią aluminiową i posmaruj rozkłóconym jajkiem. Jeśli chcesz, posyp kruszonką (łyżka masła +trzy łyżki mąki +dwie łyżki gruboziarnistego cukru kryształu). Piecz przez 30 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, następnie przykryj wierzch folią i dopiekaj jeszcze przez ok. 5-10 minut.

Z czym jeść chałkę to chyba nie muszę nikogo instruować. Ale najlepsza jest z dżemem, masłem orzechowym albo konfiturą :)


1 komentarz :

  1. Samym wpisem już mnie zaciekawiłaś. Ale nie dziwi mnie fakt że ciężko znaleźć dobry przepis, mało ich widuję, a jedyną chałkę jaką jadłam to taką z piekarni. Ale jak już stworzyłaś coś ciekawego to spróbuję upiec, muszę się przekonać czy będą aż takie różnice w porównaniu do zakupionych ;)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.