Buchta bałkańska

by - 09:30

 


Zdarzają się przepisy raz wypróbowane, które od razu wchodzą do stałego kulinarnego repertuaru i ich miejsce jest tam tak naturalne, jakby znajdowały się od zawsze wśród receptur przekazywanych od pokoleń. Tak mniej więcej do stale wypiekanych ciast dołączyła buchta, choć nadzwyczaj często zdarza mi się o niej zapominać i po jakimś czasie odkrywać na nowo ;)
Dzisiaj się okazało, że nie mam tego przepisu na blogu, a to taki domowy evergreen, że w ramach szybkiej akcji wczoraj po południu została upieczona, a dziś już wjeżdża na bloga. Może upieczecie więc ją i Wy - jest idealna do kawy, domowych konfitur, mocnej herbaty i dobrej książki. 




 Składanie może wyglądać skomplikowanie, ale nic prostszego :D. Cała sztuka polega na rozwałkowaniu ciasta na cztery mniej więcej równe części (mniej więcej, w moim przypadku zawsze mniej, co poradzę), przełożenie ich masłem i pokrojenie na szesnaście części. Do czego potrzebny jest baaardzo ostry nóż i zdolność wykrawania równych części. Ponieważ nie można mieć wszystkiego, u mnie zawsze różnią się wielkością i kształtem, co nijak nie wpływa na ich smak ;)




Gotowe trójkąty zwijamy tak, jak klasyczne rogaliki, a potem układamy w lekko natłuszczonej blaszce - w dowolną stronę, ja najczęściej układam je na boku. Tak właśnie wygląda cała blacha gotowych bułek przed włożeniem ich do piekarnika. Nie dałam im wczoraj wyrosnąć, bo po prostu o tym zapomniałam, ale nic złego im się nie stało ;)



Do ciasta dodajemy tylko trzy łyżki cukru, więc jeśli wolicie słodsze wypieki, polecam odpowiednio zwiększyć jego ilość. Ja raczej tego nie robię - dzięki temu idealnie nadaje się do wytrawnych dań, jak i dżemów ;)



Buchta bałkańska
(za przepisem Taury na Smaker)

 1 kg pszennej mąki
3 jajka
3 łyżki soku z cytryny
1 łyżeczka soli
500 ml letniego mleka
40 g świeżych drożdży
125 g roztopionego masła
3 łyżki oleju
3 łyżki cukru

Drożdże pokrusz i rozetrzyj z cukrem oraz odrobiną wody w małej miseczce. Odstaw, w międzyczasie przygotuj pozostałe składniki.

W dużej misce przesiej mąkę, dodaj jajka, sok z cytryny, sól, mleko i olej. Dodaj zaczyn i zagniataj ciasto, aż będzie gładkie, nieklejące i będzie odchodzić od ręki - na początku będzie się kleić i akurat to ciasto nie jest wyjątkiem, jak większość drożdżowych po prostu przestaje kleić się z czasem. Czy będziecie mieć zakwasy kolejnego dnia? Prawdopodobnie :D. Można oczywiście użyć miksera, ale to o połowę zabawy mniej.

Gotowe ciasto przykryj suchą, czystą ściereczką i odstaw do podwojenia objętości, na około pół godziny. Potem przełóż ciasto na powierzchnię podsypaną mąką i podziel na cztery równe części. Rozwałkuj każdą na placek o średnicy ok. 30 cm i grubości ok. 0,5-1 cm i ułóż je na sobie, smarując wierzch każdej warstwy masłem. Po prostu powinno wyglądać jak ciasto z masłem ;).

Gotowe kroimy wzdłuż średnicy na szesnaście części, każdy trójkąt zwijamy tak, jak w przypadku kruchych rogalików, wzdłuż długiego boku. Zwinięte układaj w natłuszczonej blaszce o wymiarach ok. 25x30 cm. Potem odstaw na ok. 20 minut do ponownego wyrośnięcia i wstaw do piekarnika nagrzanego na 190 stopni. Buchty piekę 45 minut, po 20-30 sprawdzam, czy się nie przypiekają i ewentualnie przykrywam je folią.

Najlepsze są ciepłe, ale doskonale się też odgrzewają kolejnego dnia. Najlepsze w tej buchcie są warstwy - można je po kawałku odrywać, chrupiące z zewnątrz i idealnie miękkie w środku, o wspaniałym, maślanym posmaku. Na dobry początek nowego roku!






You May Also Like

0 komentarze