Pasta (spaghetti) aglio, olio e peperoncino - makaron z czosnkiem, oliwą i papryczką chili


Przeglądając restauracyjne karty dań (jeśli w ogóle mi się to zdarza) nie wędruję raczej wzrokiem do najbardziej złożonych dań z kilkunastu składników, których pozyskanie wymaga wielokilometrowych wojaży. Zatem cóż, nadzwyczaj często jadam "kluski z olejem" i nawet nie wiecie, jak bardzo to lubię ;). Spaghetti aglio, olio e peperoncino jest właśnie jednym z takich swoistych papierków lakmusowych: tu nie ma dróg na skróty i niczym nie da się zamaskować oszczędności na składnikach. Jeśli dostaję na talerzu dobry makaron i dobrą oliwę... nic więcej mi właściwie nie potrzeba.




To danie, które da się przygotować, nie umiejąc ugotować absolutnie nic. Umiecie ugotować wodę na makaron? To i z tym makaronem dacie sobie radę. To takie absolutne minimum, które pozwoli Wam też przy okazji całkiem smakowicie przetrwać niehandlową niedzielę (jakoś zawsze nadchodzą tak niespodziewanie), kiedy w lodówce oślepia światło. Ja akurat wykorzystałam tutaj ten makaron, który miałam pod ręką (bardzo polubiłam się ostatnio z makaronami Barilli - ten na zdjęciu to bavette/linguine), ale zgodnie z zasadami sztuki powinno to być zdaje się spaghetti. No ale żyjmy na krawędzi, a co ;)

Makaron aglio, olio e peperoncino
(porcja dla 2 osób)
Makaron spaghetti/bavette (linguine) 
5 łyżek oliwy z oliwek 
3 ząbki czosnku
Kilka gałązek świeżej pietruszki
1/2 średniej wielkości papryczki chili

Zagotuj osoloną wodę i wrzuć do niej makaron. Ugotuj al dente, zgodnie ze wskazówkami na opakowaniu.
W międzyczasie przekrój papryczkę i wyjmij pestki; pokrój w drobną kostkę. Czosnek obierz i pokrój w cienkie plasterki. Na patelni rozgrzej oliwę z oliwek i wrzuć na nią papryczkę  i czosnek; podsmażaj do zrumienienia, regularnie mieszając składniki na patelni i uwzględniając fakt, że czosnek spalony to czosnek gorzki.
Odcedź makaron, zostawiając na dnie nieco wody; połącz makaron z oliwą, czosnkiem i papryczką, na końcu dodając posiekaną natkę pietruszki. Ja często doprawiam jeszcze odrobiną świeżo zmielonej soli himalajskiej, ale mi jest wiecznie mało soli ;)




2 komentarze :

Obsługiwane przez usługę Blogger.